24.06.2013

Tykwy odżyły



Pogoda znacznie się poprawiła:) Mimo iż jest dużo deszczu to jest również dużo słońca a to tykwom odpowiada. Rośliny zaczynają wreszcie odżywać. Dostały także trochę "jedzonka" w postaci saletry, ale dosłownie odrobinkę, coby nie poszły w same liście. Kwiaty się pojawiają, ale oczywiście tylko męskie (na razie), więc nie będzie z nich owoców.


A na koniec - udana walka z grzybami, zgorzelami itp. Poszukiwałam jakiegoś środka na to cholerstwo i jest - Previcur Energy. Mogę z czystym sumieniem polecić. Przetestowałam i rezultaty widać na zdjęciu powyżej.  Roślina zaczęła wypuszczać nowe liście, co prawda łodyga jest brązowa, ale żyje. Nie wiadomo czy będzie owocowała - sprawdzę to:-P

13 komentarzy:

  1. Moje żółkną od spodu i nie są takie dorodne :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od spodu? Może jakiś robal? Nie mam pojęcia... O chorobach tykwy nie wiem zbyt wiele i mam nadzieję, że ta wiedza nie będzie mi potrzebna... Trzymam kciuki żeby wyszły z tego cało biedactwa!

      Usuń
  2. moje niestey, nie przeżyły.... cóż we wszytkim trzeba mieć doświadczenie, umiejętnosci i trochę szczęścia!
    Wniosek jest jeden- jak chcesz lampę z tykwy, udaj sie do Seszen!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak sobie teraz przypomnę to moja pierwsza uprawa wyglądała opłakanie. Musisz dalej próbować, bo niestety ta roślina wymaga cierpliwości zarówno przy uprawie jak i obróbce. Szczęścia mocno życzę!

      Usuń
  3. jak pięknie rosną :D ja moje (które mi sie ostały) przeniosłam do z dworu do cieplejszego miejsc aż w końcu ruszyły :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak - potrzebują jednak sporo ciepła, w końcu to gatunek pantropikalny:)

      Usuń
  4. moich część też nie przeżyła, ale kilka zostało i jestem z nich dumna, bo ładnie rosną coraz wyżej i wyżej... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to super:) Pogoda w tym roku była na prawdę kiepska (dłuuga zima, chłody, ulewy, grad... eh), więc każda roślinka na wagę złota:)

      Usuń
  5. Ja już nie wiem co robić ze swoimi krzaczorami. Są ogromne, jedna tykwa ma już ponad 3 metry. Wszystkie rosną jak na drożdżach, tylko owoców brak. Wyrosły już- wydawało mi się - małe owocki "tykiewki", kiedy to zbrązowiały i uschły :( Nie wiem... czy powinnam je przyciąć, żeby nie szła 'cała energia' w pędy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie trzeba przycinać, bo wtedy na miejsce jednej gałązki wyrosną trzy kolejne. Chociaż zdania w tym temacie są podzielone. Jedynie jak już Ci się zawiążą owoce to możesz obcinać te późniejsze, żeby te co wcześniej urosły mogły dobrze dojrzeć. To normalne , że nie wszystkie tykwy się zawiązują i brązowieją. Musisz cierpliwie czekać. Ewentualnie można samemu zapylać żeńskie kwiaty, ale tego jeszcze osobiście nie próbowałam.

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź. Chyba już będę miała 2 owoce- są wielkości po ok. 3cm.
      Cierpliwie podlewam i doglądam.. obserwuję.

      Usuń
  6. witam. moja tykwa też brązowiała i wyczytałem że wody więcej potrzebuje i po 2-3 tygodniach z małych owocków mam tykwy większe niż moja głowa.....teraz pytanie do bardziej wytrawnych graczy to moja pierwsza tykwa ,,kobra,, i szypułki nie chcą schnąć a boje sie że na wschodzie polski przymrozek pierwszy tuż tuż więc pytam czy ciąć je z zieloną szypułką czy co proponujecie???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym nie cięła jeszcze... Jeżeli boisz się o swoje tykwy to możesz je nakrywać na noc. Chyba, że masz pewność że już są zdrewniałe to tnij. Na tym etapie trzeba ryzykować, albo w tą albo w drugą stronę:)

      Usuń