TYKWOBRANIE!

 Kocham ten moment i zawsze staram się go celebrować:)

















 A w tym roku moment zbiorów kocham jeszcze bardziej:) Zdjęcia mówią same za siebie. To był dobry rok dla tykw. Na początku sezonu nawet nie przypuszczałam, że tegoroczne zbiory mnie tak mile zaskoczą. Mimo pięknej pogody, tykwy dość długo startowały i nie chciały się zawiązywać. Później susza... Każdy rok przynosi jakieś anomalie, ale taka jest praca na roli:P Trzeba się z tym po prostu pogodzić, dlatego każdą sytuację przyjmowałam z pokorą. Tykwom pozwoliłam rosnąć tak jak mogły i tak jak sobie chciały.

W tym roku miałam pięć różnych miejsc na tykwy, z czego tylko na dwóch urosły konkretne okazy. Mimo iż pogoda była dla wszystkich taka sama to jednak miejsce ma przeogromne znaczenie! Rodzaj ziemi, osłonięcie od wiatru, nasłonecznienie... jest mnóstwo czynników, które bezpośrednio wpływają na jakość plonów, pomijając pogodę i zabiegi pielęgnacyjne.

Jakie odmiany udały mi się w tym roku? O dziwo "Kobry" ładnie urosły! Ładnie, to mało powiedziane:) Jest kilka na prawdę ogromnych okazów. Nowa odmiana tykwy o nazwie "Basketball" również dobrze się u mnie zadomowiła. Jeżeli nie będzie problemów przy suszeniu to powstaną świetne lampy:) Z takich większych odmian to również Bushel rewelacyjnie obrodziła. Trzymajcie kciuki za suszenie, bo tykwy są na prawdę duże i będzie to trudny i długi proces.
Ilościowo, najwięcej tykw jakie zebrałam to odmiana Egg-jajko. Praktycznie zdominowały jedną z działek. Z tego konkretnego miejsca zebrałam ok 100 litrów "jajko-tykwiątek"! Myślę, że mogę się nimi podzielić jak jest ktoś chętny:)

Radość radością, ale teraz gdzieś to wszystko trzeba będzie wysuszyć! Pierwsza selekcja już dokonana, miejsca już przygotowane, więc trzymajcie kciuki, żeby wszystko się udało.

Dla mnie "Tykwobranie" to jak dla żniwiarzy dożynki. Musiałam wymyślić sobie nazwę dla tego mojego małego święta. Może będzie to kiedyś tak popularne, że zostanie wpisane do rolniczego kalendarza;)

Komentarze

  1. Też uwielbiam ten moment, niekoniecznie dalszy proces. W tym roku posadziłam tylko maluchy, nie wiem jak się nazywają. Z jednej tykwy - matki wyjęte nasionka, a dzieci wyszły całkiem różne ( zdjęcie wkleiłam w tym poście https://bozenawdaniec.blogspot.com/2018/07/druga-lala-i-zalegosci.html ). Jeśli można, to chętnie " zaadoptuję " kilka jajeczek :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sprawie jajek proszę o maila: s.tykwy@gmail.com. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  2. Jaka różnorodność tykw . Piękne zdjęcia ale warto uwiecznić taki moment :-). Pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow! Jest szał! U mnie w tym roku urosło kilka sztuk bird house i kobry i z jednej z nich powstała już moja pierwsza lampka! Właściwie dzięki tobie bo właśnie z tego bloga dowiedziałam się najwięcej o tykwie. Dzięki! Ja również prosiłabym o kilka jajeczek, może nawet będą miały nasionka i wychowuje sobie własne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. W sprawie tykwy jajka proszę pisać tutaj: piker_70@tlen.pl Tykwy na pewno będą miały nasionka;) Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty